Genialny matematyk z Polski został światowym królem loterii

Victor Markowicz jest niczym jeden z elementów dziedziny, w której jest geniuszem: niewiadomą. Polak, którego nie zna większość świata, a w ojczyźnie nikt o nim nie słyszał, uczynił ze swojego intelektu narzędzie, dzięki któremu osiągnął ogromną fortunę.

A mimo to wciąż może pozostawać praktycznie anonimowym w świecie, w którym podobno da się znaleźć każdą informację. Kim jest światowy król loterii, który w dużym stopniu sfinansował warszawskie Muzeum Historii Żydów Polskich Polin?

Viktor Markowicz urodził się na Syberii, gdzie została zesłana jego rodzina Po wyjeździe z Polski w 1964 r. Victor Markowicz studiował w Hajfie, później wyemigrował do USA, gdzie przez przypadek zainteresował się loteriami i grami losowymi Victor Markowicz stworzył firmę, która działa na kilkudziesięciu rynkach i przez wiele lat dostarczała know-how dla polskiego Totalizatora Sportowego

Chyba każdemu z nas zdarzyło się przynajmniej raz w życiu wziąć udział w loterii. Jeden kupon daje nadzieję na wielkie bogactwo. Praktycznie nikt z nas nie wie, że cały system loterii w dziesiątkach krajów na świecie funkcjonuje dzięki Polakowi.

Victor Markowicz jest geniuszem, który osiągnął ogromny sukces właściwie przez przypadek. I chociaż matematyka, która jest jego ukochaną nauką, raczej rzadko wierzy w przypadek, to Victor Markowicz sam jest nieco zaskoczony tym, jak potoczyło się jego życie. Kim jest genialny Polak, którego okrzyknięto królem loterii?

Kiedy w 2009 r. inaugurowano budowę Muzeum Historii Żydów Polskich w Warszawie, wśród gości zgromadzonych u podnóża pomnika Powstania w Getcie Warszawskim znajdował się skromny i właściwie przez nikogo nieznany mężczyzna. Dziwiło nieco to, że znalazł się praktycznie w centrum osób bezpośrednio zaangażowanych w budowę muzeum.

Tym mężczyzną był Victor Markowicz, który jest jednym z największych darczyńców instytucji. Praktycznie nieznany w Polsce milioner urodził się 6 lipca 1944 r. w Tyndzie za Bajkałem w Związku Radzieckim, gdzie została zesłana jego rodzina. Dwa lata później powrócił z Syberii do Polski jako repatriant. W wywiadzie z fotografem i dziennikarzem Czesławem Czaplińskim opowiedział o losach swojej rodziny.

„Po wojnie, w 1946 r., wróciliśmy do Polski, najpierw do Łodzi, a później od 1952 r. do Warszawy. Chodziłem do szkoły podstawowej na Mariensztacie, a do ogólniaka na Świętokrzyskiej, tzw. Kopernika, razem z Elą Czyżewską. Okres szkolny wspominam z nostalgią, mimo iż życie nie było wtedy łatwe Rodzina zamieszkała w Warszawie, gdzie Victor – niekiedy występujący pod imieniem Witold – zdobywał edukację. Zawsze interesowała go matematyka, uwielbiał także gry w karty. – Grałem w brydża od siódmego roku życia, nauczyłem się grać, kibicując rodzicom. Jakichś ogromnych sukcesów nie miałem, gdyż zajmowałem się wieloma sprawami naraz”

– wspominał Victor Markowicz wywiadzie z fotografem i dziennikarzem Czesławem Czaplińskim.

Victor Markowicz. Z ziemi polskiej do amerykańskiej Młody repatriant studiował matematykę na Uniwersytecie Warszawskim.

„Kiedy mój ojciec rozczarowany budowaniem socjalizmu w 1956 r. wystąpił z partii, stracił pracę jako dyrektor departamentu w Ministerstwie Energetyki. Po 1956 r. zajmował się tylko tłumaczeniami technicznymi i pracował jako doradca w instytucie. Pamiętam, że od czasu do czasu były problemy z przeżyciem do pierwszego” – mówił w wywiadzie.

Dlatego właśnie rodzina podjęła decyzję o emigracji. Przez osiem kolejnych lat odmawiano im wydania stosownych dokumentów. Victor Markowicz opuścił Polskę w 1964 r. i wraz z rodziną osiadł w Izraelu. Przez dwa lata w Hajfie kontynuował studia matematyczne, później zaś przez dwa lata pracował jako projektant komputerów. W 1969 r. wyjechał do Ameryki, gdzie przez przypadek zajął się loterią, o czym wspominał w wywiadzie.

„Grałem dużo w karty, byłem brydżystą grającym w lidze, dniami i nocami. Grałem w kasynach. To, że grałem i znałem się na komputerach, bardzo mi pomogło, gdyż wówczas mało kto wiedział, na czym polega loteria”

W 1970 r. zalegalizowano pierwszą loterię w Stanach Zjednoczonych. Jak przyznał w rozmowie z Czaplińskim, stan New Jersey zwrócił się do firmy „Matematyka” w Princeton, aby pomogli im zorganizować loterię. „Matematyka zwróciła się do mnie, gdyż miałem z nimi kontakty i zapytała, czy bym się tym nie zajął, i tak się zaczęło. Zostałem konsultantem i zrobiłem cały plan loterii, która była pierwszą na świecie w całości drukowaną przez komputery, wszystko było kontrolowane przez komputery”- wspominał Victor Markowicz.

Grać, żeby wygrać świat

Sukces pierwszej loterii był tak ogromny, że Victor Markowicz postanowił iść za ciosem. Tym bardziej że kolejne stany zgłaszały się do niego po konsultacje. Polak wraz z dwoma wspólnikami założyli kolejną firmę, która doradzała rządom stanowym. W ten sposób nazwisko Markowicz stało się sławne, zaś umiejętności Polaka – nieocenione. Markowicz szedł za ciosem i w 1980 r. założył firmę GTech Holding Corporation, która miała siedzibę w stolicy najmniejszego amerykańskiego stanu, czyli Rhode Island. Błyskawicznie ich firma stała się światowym liderem wśród firm obsługujących loterie liczbowe, zakłady bukmacherskie i automaty. Victor Markowicz może cieszyć się sukcesami, dzięki którym był obecny w kilkudziesięciu krajach świata. Jego firma się rozrastała i przynosiła wielkie zyski rzędu 80 milionów rocznie.

W 1991 r. Victor Markowicz podpisał z polskim Totalizatorem Sportowym umowę na dostawę sprzętu i oprogramowania obsługującego gry liczbowe. Chociaż współpraca była przyczynkiem do odwiedzenia ojczyzny, to Victor Markowicz nie zamierzał wracać do Polski na stałe.

Wygrać sukces

Polak, który jest największym graczem na rynku loterii świata, nie bryluje na salonach, nie jest znany na świecie. W Polsce tylko nieliczni wiedzą, kim jest i jaką karierę osiągnął. Markowiczowi to nie przeszkadza. Realizuje się w tym, co akurat najlepiej potrafi robić. W rozmowie z polonijnym fotografem i dziennikarzem Czesławem Czaplińskim odniósł się do swojej przeszłości.

„Byłem programistą komputerów, uważałem się w tej dziedzinie za jednego z najlepszych na świecie. Teraz nie mam pojęcia, jak programować, po prostu wymazałem to sobie z głowy, bo przeszedłem na inny szczebel. Ale nawet przedtem nigdy nie było moim zamierzeniem zostać programistą, byłem nim, bo tak się złożyło, potem przeszedłem na projektowanie gier, później do biznesu. Gdyby mi ktoś wcześniej powiedział, że będę prezesem kompanii, która liczy 3000 osób, to bym spojrzał na niego jak na wariata, bo jeszcze pięć lat temu moja kompania miała 300 osób” – mówił Markowicz.

Wiktor Markowicz utrzymuje kontakty z ojczyzną. Co jakiś czas odwiedza Polskę, gdzie zdarza mu się prowadzić interesy. Myślał także o zainwestowaniu w Tor Konny Służewiec, ze względu na zamiłowanie do koni. Markowicz jest znany także w polonijnym środowisku m.in. tym, że zapłacił 65 tysięcy dolarów, aby wykupić z domu aukcyjnego Sotheby’s obraz „Praczka” autorstwa siedemnastowiecznego holenderskiego malarza Gabriela Metsu.

Dzieło to później przekazał warszawskim Łazienkom. Victor Markowicz od dawna mieszka w Nowym Jorku i na Florydzie wraz z żoną i z dziećmi.

Od wielu lat kontynuuje swoją pasję karcianą – startuje w turniejach brydżowych, osiągnął status arcymistrza i wielokrotnie był medalistą mistrzostw świata jako członek polskiej reprezentacji w kategorii Seniorów. Uwielbia grać w golfa, jeździć na rowerze, a jego pasją są także konie, które uwielbia obstawiać w gonitwach. Czy ma swoją receptę na sukces?

„Nigdy sobie niczego nie planowałem, żyję z dnia na dzień, z tygodnia na tydzień, z miesiąca na miesiąc. Nigdy nie układałem większych planów niż na miesiąc z górą, nie mam nawet zaplanowanych wakacji” – mówił.

Źródło: plejada.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *