Kara za wydzierżawienie powierzchni pod salon gier

NSA

Właściciel lokalu, który wydzierżawi powierzchnię pod jednorękiego bandytę, ale uzależnia wysokość czynszu od zysku z hazardu i zgodził się na monitoring graczy, może odpowiadać za urządzanie hazardu poza kasynem.

Naczelny Sąd Administracyjny oddalił skargę kasacyjną dwóch dzierżawców, którzy zostali ukarani za urządzanie gier na automatach poza kasynem.

Kłopoty skarżących zaczęły się po tym, jak do ich lokalu na kontrolę wpadli celnicy. Na miejscu zastali trzy podłączone do prądu urządzenia elektroniczne do gier. Kontrolerzy przeprowadzili gry testowe, co potwierdziło, że mają one charakter komercyjny i losowy. Uwagę celników zwróciła umowa dzierżawy powierzchni użytkowej pod automaty. Okazało się, że wysokość czynszu została skalkulowana jako 40 proc. różnicy wpłat i wypłat do systemu automatów. W konsekwencji właściciele lokalu zostali ukarani słoną, bo liczącą aż 36 tys. zł, karą.

Mężczyźni poskarżyli się najpierw do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gliwicach, a przekonywali przede wszystkim, że nie byli urządzającymi gry. Sąd nie dopatrzył się jednak błędów w postępowaniu. Zgodził się, że skarżący ponosili ryzyko ekonomiczne związane z urządzaniem gier.

Zwłaszcza sposób kalkulacji czynszu potwierdza, że byli zainteresowani, aby przychody z gier były jak największe. Poza tym jako wydzierżawiający zobowiązali się m.in. identyfikować podejrzane zachowania klientów, sprawdzać i raportować ich tożsamość właścicielowi automatów. Zgodzili się też „mieć oko” na klientów przeprowadzających transakcje powyżej 1000 euro i sprawdzać wiek graczy.

Zdaniem WSA takie czynności wykraczają poza ramy zwykłej dzierżawy powierzchni.

Całość czytaj na: rp.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *