Kasyno – miejsce, które kusi najstarszych

kasyno

– Pewna 80-latka wyznała mi: „Udało mi się pożyczyć od córki 100 zł i od syna 30. Powiedziałam im, że to na lekarza, bo bolą mnie stawy. Głupia jestem, wiem” – opowiada pracownica kasyna.


Julita od 9 lat pracuje w jednym z największych kasyn w zachodniej części Polski. Kobieta zauważa, że seniorzy stają się coraz większą grupą klientów. Może to być dla wielu osób dużym zaskoczeniem, ale, jak twierdzi Julita, każdego dnia drzwi kasyna przekraczają dziesiątki starszych osób. Przegrywają z uzależnieniem i inwestują ostatnie pieniądze w gry hazardowe.

Szacuje się, że około 0,2 do 0,3 proc. populacji świata uprawia hazard. W Polsce nie przeprowadzono jeszcze badań, z których wynikałoby, ilu seniorów uzależnionych jest od tego typu gier. Wiadomo jednak, że od 2012 do 2014 roku odsetek Polaków powyżej 65 roku życia, którzy doświadczają objawów uzależnienia od hazardu, zwiększył się dwukrotnie.

Marianna Fijewska, Wirtualna Polska: Jak często starsi ludzie przychodzą do kasyna?
Julita, pracowniczka kasyna: Dziennie to około 100 osób, czyli mnie więcej 40 proc. wszystkich naszych klientów. Mówię tutaj o ludziach 70 plus. Niektórzy są tak schorowani, że ledwo wchodzą na schody, trzymając się barierki dwoma rękami. Ale jak już usiądą przed automatami, nie ma na nich mocnych. Potrafią grać bez ustanku przez wiele godzin.

Ile wytrzymują rekordziści?
Pamiętam 91-letnią panią, która przyszła, kiedy zaczynałam 12-godzinny, nocny dyżur. Poszłam do domu i następnego dnia, gdy znów zaczynałam nocny dyżur, ona dalej grała! Spędziła w kasynie ponad dobę.

W co najczęściej grają starsi ludzie?
Grają na automatach. Cała zabawa polega na tym, że przyciskasz guzik i liczysz na to, że symbole widoczne na ekranie ułożą się w odpowiedni sposób. Jeśli w jednym rzędzie znajdą się same wisienki, pieski czy jabłuszka – wygrywasz. Często obstawiają dwa automaty naraz. Jeden ustawiają w taki sposób, by grała za nich maszyna, a na drugim grają sami. Zwiększają szanse na wygrane, a tak naprawdę, przepuszczają więcej pieniędzy. Niektórzy wybierają automatyczne ruletki, gdzie, jak w „totku”, muszą obstawić pewne numery. Jeden z naszych stałych klientów powiedział, że od 20 lat obstawia te same liczby. To jakaś symboliczna data.

Wygrał kiedyś dzięki temu?
Nie. Ale dalej gra. Niestety starsi ludzie rzadko wychodzą z kasyna na plusie. Oni nie myślą: „Wrzuciłem 50 zł, wygrałem 300, więc idę do domu”. Wszystko przepuszczają.

Ile można wygrać na takich automatach?
Zależy, ile wrzucisz. Starsi ludzie przychodzą do kasyna z niewielkimi kwotami. To znaczy niewielkimi, w porównaniu do innych klientów. Podczas jednej wizyty zostawiają najczęściej od 200 do 500 zł. Wpłacając pieniądze, często zaznaczają, że to ich ostatnie oszczędności. Jedna 80-latka wyznała mi: „Udało mi się pożyczyć od córki 100 zł i od syna 30. Powiedziałam im, że to na lekarza, bo bolą mnie stawy. Głupia jestem, wiem”. Wiele z tych osób ma pełną świadomość swojego uzależniania, śmieją się z siebie, a mimo to przychodzą.

Starsi ludzie piją w kasynie?
Piją zazwyczaj recydywiści. To niewielka część najstarszej klienteli. Czasem zamawiają piwo albo przychodzą do kasyna naćpani. Jak widzisz 75-latka, który rusza się podejrzanie żwawo, a jeszcze do tego lata mu noga i ma wielkie, wytrzeszczone oczy, to nie masz wątpliwości, że zażył jakieś substancje psychoaktywne. Pewnie dlatego, żeby mieć siłę na jak najdłuższą grę. Reszta pije tylko kawę i herbatę, bo są darmowe. Tylko nie za dużo, żeby nie wstawać do łazienki. Każda taka wyprawa wiąże się z ryzykiem, że ktoś usiądzie na ich miejscu.

I nie będzie wolnej maszyny?
Nie, maszyna zawsze się znajdzie. Starsi ludzie najczęściej kłócą się o to, że na chwilę odeszli od automatu, w którym zostało np. 70 gr. Ktoś zobaczył, że w maszynie jest resztka pieniędzy i zaczął grać. Dla nich te grosze to duże pieniądze. Sytuacja z ostatniego tygodnia – starsza pani podsiadła starszego pana. On przyszedł i zacząć krzyczeć: „Ty stara ku..o! Okradłaś mnie”. Ona twardo siedziała dalej i mówiła, że nie odda mu tych pieniędzy, więc on obrażony przesiadł się na drugi koniec sali. Innym razem starszy pan przyszedł na skargę do ochrony, że ktoś go podsiadł i nie chce oddać mu 50 gr, które zostały w maszynie. Ochroniarze go uspokajali, żeby odpuścił, bo to nie jest duża suma. Odpowiedział: „Jak to nie? Za 50 groszy można sobie coś kupić do jedzenia!”.

Całość czytaj na: kobieta.wp.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *