Mikropłatności w grach na cenzurowanym

1 Gwiazdka2 Gwiazdki3 Gwiazdki4 Gwiazdki5 Gwiazdek (1 głosów, średnia: 5,00 z 5)
Rozmiar czcionki:
Print Friendly, PDF & Email

Kolejna odsłona walki z naciąganiem dzieci w grach wideo. Nim UE ograniczy tego typu nadużycia, rodzice będą ostrzegani o możliwych opłatach w trakcie zabawy.

PEGI (zaang. Pan European Games Information), organizacja, która nadzoruje i rozwija europejski system klasyfikacji gier wideo, wprowadza nowe oznaczenie, które będzie umieszczane na pudełkach z grami. Do znaków z ostrzeżeniami np. o tym, że dany tytuł zawiera przemoc, wulgaryzmy czy dozwolony jest dla osób pełnoletnich, z końcem br. dojdzie nowe. Ma informować rodziców o ewentualnych zakupach w trakcie rozrywki. A to obecnie jeden z głównych trendów w branży.

Oferowanie w czasie cyfrowej zabawy drobnych, choć coraz częściej wcale nie takich małych zakupów, robi się standardem. Gracze kupują różne rodzaje broni, tzw. skórki, czy ulepszają wirtualne postaci. Takie opłaty wprowadzane są nie tylko w coraz popularniejszych bezpłatnych grach (tzw. free to play), jak np. „Fortnite”, ale również tych, których już sam zakup to spory wydatek (np.„Battlefield”czy „Fifa”).

Coraz częściej dochodzi do zwykłego naciągania graczy. Już dziś, jak wynika z danych Ipsos, 40 proc. rodziców dzieci grających w gry, przyznaje, że ich podopieczni dokonują takich zakupów. 2 proc. rodziców w ogóle nie kontroluje tego typu wydatków.

„Mikrotransakcje w grach stały się powszechne i konieczne jest zapewnienie identycznej informacji konsumentom korzystającym zarówno z cyfrowych, jak i fizycznych form dystrybucji”

– mówi Simon Little, dyrektor zarządzający PEGI.

Organizacja chce uświadomić rodzicom istnienie opcjonalnych zakupów w grze.

„Wiemy, że część rodziców stosuje różne metody zarządzania wydatkami. Zachęcamy jednak do dialogu z dziećmi na temat gier”

– dodaje Little.

Tematem płatności w grach interesuje się już Bruksela. Nie chodzi jednak o wszystkie zakupy tego typu, a jedynie o ukryty w grach wideo hazard (opłaty za losową nagrodę – tzw. loot box) oraz sytuacje, gdy zwycięstwo w cyfrowej zabawie uzależnione jest od mikrotransakcji.

Robert Łapiński, wydawca magazynu „Pixel”, zaznacza, że w ten sposób game deweloperzy chcą zarobić więcej na produkcie. Michał Litworowski, prezes Nano Games, twierdzi, że może w niektórych przypadkach budzić to wątpliwości etyczne. Zwłaszcza w grach wieloosobowych, gdzie bardziej zamożni gracze zyskają przewagę nad biedniejszymi.

O zakazanie takich praktyk w UE apelował kilka miesięcy temu minister sprawiedliwości Belgii. Uregulowanie tej kwestii rozważa kilka krajów na świecie. Nie wyklucza tego również Polska. Resort przedsiębiorczości i technologii chce przeprowadzić konsultacje z branżą gier wideo.

Badacze z University of Adelaide przeanalizowali niedawno wiele popularnych gier zawierających mikropłatności. Wyniki ich analiz pokazują, że niektóre tytuły potrafią uzależnić użytkowników, zmuszając ich do długoterminowych dodatkowych kosztów. Australijscy psychiatrzy zaapelowali do władz o uregulowanie kwestii „lootboxów”. Sprawą zajął się tam już Senat.

Źródło: rp.pl


Otagowano jako

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *