Chcemy, aby wygrani gracze nadal u nas grali – wywiad z Konradem Komarczuk

W związku z wyrokiem jaki zapadł w sprawie Fortuna – Marcin Krzywkowski, dotyczącego opublikowania danych osobowych gracza wraz z niesłusznym skojarzeniem jego osoby z procederem praniem brudnych pieniędzy, Redakcja E-PLAY zadała pytania dotyczące tego wyroku i procesu Panu Konradowi Komarczuk, pełniącemu obowiązki CEO w Fortuna Zakłady Bukmacherskie.

 

E-PLAY: Czy Fortuna ma problem z ochroną danych osobowych swoich klientów, jak uważa gracz, który pozwał pańską firmę na rekordową kwotę 60 milionów złotych za, jak twierdzi, opublikowanie jego danych w punktach przyjmowania zakładów?

Konrad Komarczuk: Ta sprawa ma kilka wymiarów, ale odnosząc się do kwestii związanej z ochroną danych osobowych chcę podkreślić, że Fortuna nie opublikowała danych tego, ani żadnego innego gracza. Zresztą w toku postępowania sądowego wspomniany gracz również nie przedstawił dowodów na taką „publikację”. Wszystkie informacje, które trafiają do naszych punktów są przesyłane wewnętrznym, szyfrowanym kanałem. Jest tam duża liczba różnych komunikatów, jak chociażby te na temat procedur czy szkoleń. Czasami w jednym komunikacie wysyłamy kilka informacji. Są dni kiedy mamy więcej komunikatów i nie chcemy wielokrotnie przerywać pracy pracownikom punktów, dlatego nasz dział Hotline, który jest odpowiedzialny za wysyłanie komunikatów łączy je w jedno memo.

W tym przypadku mieliśmy do czynienia z sytuacją kiedy wchodziły w życie nowe regulacje dotyczące przeciwdziałaniu praniu pieniędzy i wysyłaliśmy do naszych pracowników informacje połączoną z akcją szkoleniową o zmianie i obowiązku identyfikacji graczy stawiających zakłady za ponad 2 tysiące euro. Ta informacje była zlecona przez Compilance Fortuny, a drugą informacją we wspomnianym memo była ta stworzona przez bukmacherów o zakazie gry dla gracza, który zawierał zakłady naruszające zapisy regulaminu.

E-PLAY: Czyli mówi Pan, że informacja na temat odmowy przyjmowania zakładów od tego gracza była umieszczona tuż obok procedury weryfikacji osobowej klientów w celu przeciwdziałania praniu brudnych pieniędzy. Nie zapominajmy, że ta informacja trafiła jednak w ręce klienta i nie wiadomo ile jeszcze osób mogło ją zobaczyć. Gracz w swoich wywiadach mówił, że wywiesiliście to info w swoich punktach w widocznym miejscu. Jak Pan się do tego odniesie?

KK: W sytuacji, której dotyczy sprawa gracz otrzymał treść tego memo od pracownika punktu już po wylegitymowaniu, gdy było wiadomo, że to jego dotyczy wspomniany zakaz. Informacje była przekazana na żądanie gracza, który chciał potwierdzenia o wydanym zakazie gry. W związku z tym nasz pracownik miał prawo wydrukować taką informację i okazać graczowi, który co warto podkreślić wywierał na niego presję i zachowywał agresywnie.

Odnosząc się do zarzutu „wywieszenia w naszych punktach” tego komunikatu, tak jak już wspomniałem gracz nie był w stanie przedstawić dowodów przed sądem, że takie działanie z naszej strony miało miejsce. Nie chcę komentować komunikacji youtubowej gracza i jego teorii przedstawianych w filmach tworzonych z myślą o generowaniu wyświetleń.

E-PLAY: Dlaczego w takim razie zakazaliście obstawiania zakładów temu klientowi? Boicie się graczy, którzy grają za duże stawki i wygrywają za dużo z waszego punktu widzenia?

KK: Przede wszystkim trzeba zwrócić uwagę na fakt, że zawarcie zakładu nie jest obowiązkiem bukmachera i to bukmacher może określić z kim, o co i na jakich warunkach chce się założyć. Taką intencję potwierdza również regulator rynku, który pozwala na wprowadzenie do regulaminów zapisów mówiącym o tym, że bukmacher w tym przypadku Fortuna może odmówić przyjęcia zakładu bez podania przyczyny. Gracz, który nas pozwał przyznał w sądzie, że właśnie zakaz gry, a nie ujawnienie danych osobowych jest dla niego kluczowy w tej sprawie, bo możliwość gry uważa za prawo wręcz konstytucyjne.

Dla nas wygrane nie są powodem do jakiegokolwiek limitowania i zabraniania gry. Zresztą byłoby to proste działanie na niekorzyść Fortuny. Chcemy, żeby gracze którzy wygrali duże środki nadal grali i choć część tych pieniędzy przeznaczali na dalszą grę u nas. Jeszcze raz chciałbym podkreślić, że limitujemy i wykluczamy z gry jedynie graczy, którzy z gry niezgodnej z regulaminem czy nadużywania oferty bonusowej zrobili sobie sposób na zarabianie. Myślę, że żaden bukmacher nie chce a nawet nie powinien przyjmować zakładów, które są obarczone znamionami nadużycia lub oszustwa.

E-PLAY: Pan Krzywkowski, to osoba szczycą się tytułem naukowym w dziedzinie matematyki. Zablokowanie mu możliwości typowania zakładów wynikało z obawy, że dzięki swojej wiedzy będzie widział więcej niż wasi bukmacherzy?

KK: Fortuna nie ogranicza graczy z większą wiedzą sportową lub matematyczną ponieważ jest to podstawa tej zabawy. Gracz, o którym mowa nie wykorzystywał żadnej skomplikowanej wiedzy matematycznej a nadużywał warunków promocji produktowej, dlatego zaczęliśmy odmawiać przyjmowania od niego zakładów. To praktyka, do której mamy prawo, stosowana również chociażby przez kasyna, które postępują tak w kontakcie z klientami grającymi w sposób budzący uzasadnione wątpliwości.

E-PLAY: Ta osoba była wam jednak wcześniej znana i przyjmowaliście od niej zakłady. Podobno miała nawet status klienta VIP w Fortunie.

KK: Zgodnie z moją wiedzą gracz nie miał statusu VIP a jedynie był objęty działaniami promocyjnymi dla klientów grających dużymi stawkami. Status ten był utrzymany do czasu kiedy gracz nie zaczął zawierać zakładów niezgodnie z regulaminem. Odmawiamy zawierania zakładów wyłącznie klientom, którzy wyszukują błędy kursowe, próbują arbitrażu, grają przez podstawione osoby czyli po prostu grają niezgodnie z regulaminem. I tak mieliśmy do czynienia w tym przypadku. Nie jest tajemnicą, że również nasza konkurencja już wcześniej ograniczała temu graczowi możliwość stawiania zakładów. Ze względu na wysokie kursy i szeroką ofertę promocyjną ten klient wybierał jednak najczęściej właśnie Fortunę. W przypadku kanału online jest to prostsze, bo po prostu blokujemy konta takich graczy jednak czasami chcą oni kontynuować swój proceder i przenoszą się do punktów przyjmowania zakładów gdzie uważają, że będą anonimowi.

E-PLAY: Może zatem to dobry moment, by wszyscy legalnie działający w Polsce bukmacherzy podjęli współpracę w celu stworzenia swoistego informatora o nadzwyczajnych wygranych, odbiegającym od normalności zachowaniu graczy lub ewidentnych próbach oszustwa?

KK: Moim zdaniem nie. Uważam, że jest to ryzyko, z którym każdy z nas powinien sobie radzić samodzielnie. A powodem jest właśnie ochrona danych graczy, ochrona ich historii gry i co najważniejsze ochrona ich historii wygranych i przegranych. Ja ze swojej strony nigdy nie zaakceptowałbym takiego rozwiązania ponieważ naruszałaby ona fundamentalną zasadę poufności, która jest dla nas najważniejsza. W tym miejscu zaznaczę, że właśnie przez chęć zachowania tej poufności przynajmniej w trakcie trwania procesu sądowego, nie odnosiliśmy się do komentarzy gracza i działań negatywnego PR-u prowadzonych na jego zlecenie w mediach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *