Przypadek loterii

Gry
Bartosz 29/09/2014

Ostatnia aktualizacja: 29 września 2014

W całej Polsce jest tylko jedno legalne urządzenie do wyłaniania zwycięzców w esemesowych loteriach, ale nikt z niego nie korzysta.

Czy zastanawialiście się, jak to się dzieje, że w loterii wygrywa konkretna osoba i dlaczego właśnie ona? Czy ktoś to kontroluje? Czy każdy SMS biorący udział w losowaniu jest brany pod uwagę? Czy ktoś tu czegoś nie ustawił? Czy naprawdę wszystkim rządzi przypadek?
Dlaczego samochód w letniej loterii Cinemix organizowanej dla sieci kin Cinema City wylosował właśnie X, a nie Y?

800 TYS. KARTECZEK

Loterię Cinemix, która trwała od 4 lipca do 31 sierpnia, na zlecenie kinowego potentata organizowała łódzka agencja reklamowa Smolar. Mógł w niej uczestniczyć każdy, kto kupił bilet do kina. Na każdym bilecie był wydrukowany unikalny kod, którym można było się zarejestrować w internetowej bazie. Każdy chętny był rejestrowany pod kolejnym numerem, poczynając od pierwszego aż do ostatniego uczestnika loterii (ile osób wzięło udział w zabawie, jest tajemnicą). Losowanie nagród odbywało się w dwojaki sposób. Do 31 sierpnia były do wygrania drobne nagrody – chipsy, napój lub bilet – i jeszcze przed rozpoczęciem loterii wszystkie zostały przypisane kolejnym numerom zgłoszeń.

Dzień po zakończeniu loterii, co nastąpiło 31 sierpnia, odbyło się losowanie nagrody głównej, czyli samochodu. Do urny zostały wrzucone numery przyporządkowane wszystkim uczestnikom loterii, czyli co najmniej 800 tys. karteczek (to akurat wiadomo, bo tyle rozdano drobnych nagród). Każdemu numerowi przypisany był konkretny bilet i konkretna osoba. Z setek tysięcy karteczek – jak zapewnia Marcin Sobczak z agencji Smolar – ręcznie wybrano jedną. To był numer osoby, która dostała samochód. – My tylko sprawdziliśmy, kto się zarejestrował pod wskazanym numerem, i poinformowaliśmy go o wygranej – dodaje Marcin Sobczak. Jedyny problem z loterią to wydrukowanie kilkuset tysięcy kartek z numerami uczestników loterii. Ale jak zapewnia Sobczak, można to zrobić wcześniej, wiedząc mniej więcej, ile osób zgłosiło się dotychczas. Zapewnia, że nikt nie został pominięty w losowaniu, w którym suma nagród wyniosła 4,3 min zł.

O wiele prościej byłoby jednak takie losowanie przeprowadzić za pomocą odpowiedniego programu komputerowego. Ale agencja Smolar nie korzysta z takich urządzeń. Dlaczego? – Bo każde takie urządzenie do losowania trzeba wcześniej zgłosić do izby celnej, zarejestrować i homologować oraz ujawnić algorytm, według jakiego zostanie wytypowany zwycięzca – mówi Sobczak. Twierdzi, że to bardzo skomplikowana procedura, więc firmy wolą korzystać z prostszego, nieelektronicznego sposobu wyłaniania zwycięzców.

Czytaj całość: „Wprost” 29.09.2014, rubryka: Polska, strona: 30, Autor: Cezary Łazarewicz

1 komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

gość

01/10/2014

Kolejna afera hazardowa????
E-PLAY.PL