Spędziłem 24 godziny w kasynie w Las Vegas

Przez 110 lat Las Vegas stoi na środku pustyni jak pomnik na cześć ludzkiego potencjału. To kolekcja niesamowitych błyszczących konstrukcji pośrodku pustkowia, zbiorowisko budynków bez okien, gdzie możesz pójść, jeśli chcesz pozbyć się pieniędzy według nieprzychylnych reguł prawdopodobieństwa.

Kasyna to pułapki, wszyscy to wiedzą, a jednak w 2014 roku Las Vegas odwiedziło ponad 41 milionów ludzi. A więc jak te miejsca pozbawiają właścicieli ich pieniędzy? Jak działa hazard, godzina po godzinie? Spędziłem 24 godziny w hotelu The D i w jego kasynie, aby się tego dowiedzieć.

The D – naprawdę „The D” – usytuowane jest pośrodku Fremont Street, serca starego Vegas. Neony z ery atomowej wypełniają tutaj zatłoczone ulice w przeciwieństwie do jaskrawych ultranowoczesnych eksplozji świateł, które znamy z „Ocean’s Eleven”. Fremont przecina okolicę poddawaną rewitalizacji, z jej nieustannie odnawianymi kasynami dziedziczonymi z pokolenia na pokolenie. Z kolei Tony Hsieh, CEO sklepu obuwniczego Zappos.com, wydaje setki milionów na osiedla takie jak Fremont East, hipsterską dzielnicę będącą odpowiedzią Vegas na Williamsburg czy Silver Lake.

Można powiedzieć, że ta część Vegas jest cichsza albo mniej „Vegas, baby” niż inne i może dlatego najlepsza dla takiego żółtodzioba jak ja, aby popatrzeć na ten nigdy niekończący się, trwający dzień i noc festiwal. Ja właśnie tak zrobiłem. A tak to wyglądało.

Czytaj całość na: vice.com

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *