Transmisje za darmo, ale… u bukmachera

Pandemia koronawirusa zamknęła stadiony dla kibiców. Fani drugoligowych drużyn mogą śledzić mecze w internecie, ale… pojawia się problem. Transmisje dostępne są bowiem w specjalnej aplikacji jednego z bukmacherów internetowych.

A to rodzi spore wątpliwości.

Druga liga obfituje w ciekawe mecze. Pada w niej sporo bramek, statystycznie więcej niż w PKO Ekstraklasie czy I lidze. Z tego powodu też szefowie rozgrywek oraz sponsor reklamuje ligę jako ofensywną. Niestety podobnie jak na innych szczeblach rozgrywkowych, sympatycy nie mogą oglądać spotkań na żywo na stadionach, pozostają transmisje telewizyjne lub internetowe. W każdej kolejce jeden mecz pokazuje telewizja publiczna, po kilka wybranych… strona bukmachera, który jest sponsorem tytularnym rozgrywek. Na pierwszy rzut oka, można się cieszyć: sponsor wnosi pieniądze do ligi, ale w tym przypadku rodzi też niemałe kłopoty.

Najpierw trochę spraw technicznych: aby obejrzeć transmisję z meczu, należy mieć założone konto w serwisie bukmacherskim. Według informacji przekazywanych przez stronę użytkownik nie musi mieć żadnych środków na koncie, nie musi też zawierać zakładu, obstawiając wydarzenie sportowe. Jest do tego jednak gorąco zachęcany promocjami takimi jak bonusy na start, mnożenie kursów itp.

Czemu więc jest problem?

Według polskiego prawa dostęp do konta, a więc i aplikacji mobilnej, mogą mieć tylko osoby pełnoletnie. W teorii więc tylko taki kibic może cieszyć się transmisją. Młodzież może oczywiście poprosić o założenie konta osobę dorosłą, ale… nie ma co ukrywać, że nie jest to zachęcający sposób na promowanie ligi, której jednym z priorytetów powinno być pozyskiwanie jak największej grupy sympatyków.

Nie każdy pełnoletni chce mieć konto w serwisie bukmacherskim. Władze ligi pozyskując sponsora z pewnością więc nie rozważyli, czy zezwalając na transmisje tylko i wyłącznie przez bukmachera, nie wpłyną negatywnie nie tylko na liczbę kibiców, ale i wizerunek rozgrywek.

Trzecim problemem, równie istotnym jest regulamin Polskiego Związku Piłki Nożnej, który w zdecydowany sposób zakazuje zawodnikom, trenerom, ale również działaczom, sędziom i członkom PZPN obstawiania wyników w serwisach bukmacherskich. Czy samo założenie konta przez szkoleniowca czy piłkarza, który chciałby śledzić spotkanie będzie wykroczeniem przeciw regulacjom? Zapewne jeszcze nie, ale… z pewnością daje też niepotrzebną okazję na przekroczenie granicy.

Na koniec wątek humorystyczny.

Transmisje z drugiej ligi realizowane są za pomocą kamer, które mają śledzić ruch piłki na boisku (tzw. tracking camera). Czasem może to jednak rodzić zabawne kłopoty. Podczas spotkania Inverness – AYR United w drugiej lidze szkockiej ta omyłkowo za futbolówkę brała… łysinę sędziego liniowego. Podczas transmisji widać, jak kamera przeskakuje z miejsca akcji na punkt, w którym znajduje się sędzia. Kibice byli nieco zdezorientowani, jednak oprócz chwilowych kłopotów, kibice choć w taki sposób mają możliwość śledzenia poczynań swoich drużyn.

Na podstawie : onet.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *