Wspomnienie o Robercie Procyszynie

Dziś mija 7 lat od śmierci Roberta Procyszyna, jednego z ważnych przedstawicieli i biznesmenów branży hazardowej. Czas leci nieubłaganie, i chciało by się powiedzieć, że to dopiero wczoraj żegnaliśmy Roberta w jego ostatniej drodze.

Prezentuję tutaj list, jaki odczytałem na jego pogrzebie, bo uważam że w nim zawarłem, to co było o Nim  najważniejsze. Pamięć o każdym z nas istnieje, póki jest wciąż przekazywana bliskim.

Robert był człowiekiem czynu, miał w sobie tą siłę sprawczą, która powodowała że osiągał w większości przypadków to co sobie zamierzył. Miał też tą rzadką umiejętność analitycznego oceniania zdarzeń i wykorzystywania do dalszych swoich planów. Czy były to interesy związane z branżą obuwniczą od której zaczął swój sukces, czy prowadzenie firm w branży hazardowej, w której na dobre zagościł, każdorazowo logika i analityka zdarzeń była mu przewodnikiem.

Poznałem Roberta ponad dwadzieścia lat temu, wtedy gdy był on już biznesmenem w pełni ukształtowanym i wiedzącym dużo o realiach tego świata.

Pomagał swoim doradztwem nowo rodzącemu się biznesowi hazardowemu i można śmiało go nazwać ojcem chrzestnym automatów AWP w Polsce. Nie przestawał jednocześnie prowadzenia innej dochodowej branży obuwniczej, będąc wspólnikiem jednej z największych obecnie firm obuwniczych w Polsce – CCC. Tam też wykazał się swoim talentem organizacyjnym co doprowadziło do powstania tego obuwniczego imperium.

Jednakże nowa branża hazardowa stawiała przed nim wielkie wyzwania, z których duża część spadała na jego barki. Zawsze miał pomysł na właściwe i rozsądne wychodzenie z kabały i biznesowych opresji, każdorazowo też dawał odpowiednie rady organizacyjne, które powodowały że prowadzone przez niego firmy miały zawsze największą pozycje na rynku. Prowadził wiele firm – Nowapol, Victoria Service, Bersin – każda z nich była na swój sposób imperium na rynku hazardowym, o dużej rozpoznawalności i wielkim potencjale. Działo się to przede wszystkim dzięki Jego nadzwyczajnie umiejętnym zarządzaniu i futurystycznym podejściu do pełnionych obowiązków.

W roku 2009 jedna z firm przez Niego prowadzonych – Bersin, uzyskała rzadkie do osiągnięcia trofeum – Gazelę Biznesu, fundowaną przez wydawcę Pulsu Biznesu, za docenienie sposobu zarządzania tą spółką i wzrost w sektorze średnich przedsiębiorstw.

Ta odpowiedzialność za pełnione funkcje i pozycja zarządzanych przez Niego firm, została szybko zauważona w tej branży. Robert został poproszony do sprawowania odpowiedzialnej funkcji w Zarządzie Izby Gospodarczej Producentów i Operatorów Urządzeń Rozrywkowych.

Funkcje te sprawował wiele lat, jego uwagi i doświadczenie było często wykorzystywane do działań Izby, zawsze liczono się z jego oceną rzeczywistości i konsultowano z Nim dalsze prace. Po niesłychanie szybko uchwalonej zmianie prawa, które w sposób błyskawiczny spowodowało załamanie gospodarcze branży hazardowej, Roberta aktywność przeniesiona została do sektora bankowego, zajął się organizacją firm świadczących usługi finansowe. Działalność ta była prowadzona z sukcesem, w końcu organizował je doświadczony już w wielu działaniach biznesmen.

Jako człowiek biznesu, jako przedsiębiorca, jako kreator nowych wyzwań Robert był znany nam, przyjaciołom i wspólnikom już od wielu lat.

Nie można jednakże wspomnień o Robercie rozpatrywać tylko przez pryzmat jego osiągnięć biznesowych w oderwaniu od bliskich mu Osób – od jego Rodziny. Robert zostawił po sobie osoby które wspomagając go ufnością i wiarą dawały zaplecze spokoju i ciepła jakie Rodzina jest w stanie dać.

Robert pozostawił po sobie wspaniałą córkę – Aleksandrę, która wchodząc w dorosłe życie będzie Jego pamięć mieć głęboko w sercu, wiedząc że był dla niej najlepszym z Ojców, spełniających pragnienia ale i wymagającym dojrzałości i odpowiedzialności za swoje czyny. Osierocił również drugą córkę Wiktorię, równie ważną dla niego młodziutką kruszynkę, która nie miała kiedy poznać mądrości swojego Ojca.

Pozostawił też dwie kochające go kobiety, Marzenę i Kasię, obecną i poprzednią żonę. Obie były dla niego motorem sprawczym i dawały mu ostoję i opiekę psychiczną w trudnych chwilach.

Robert był jedynym synem swojego Ojca – Janusza. To straszne gdy Ojciec musi się żegnać z synem, z którym był związany od tylu lat niewidoczną nicią, Ojca który towarzyszył Mu we wszystkich działaniach biznesowych, Ojca który stworzył nad Robertem swoisty parasol opiekuńczy pozwalając Mu na bezpieczne realizowanie wszystkich biznesowych planów.

Robert odszedł zostawiając nas – Jego Przyjaciół, znajomych, ludzi którzy z nim pracowali i którzy o nim wiedzieli same dobre rzeczy w nieutulonym bólu. Choroba na którą zapadł i która była nieubłaganym sprawcą jego końca nie dawała mu zbyt dużo szans, Robert jednakże i tu nie poddawał się, tocząc nierówną walkę z bezlitosnym losem.

Miałem tą sposobność być jego dobrym znajomym, od wielu lat. Obserwowałem Go w działaniach biznesowych, miałem również przyjemność znać członków Jego Rodziny.

Wiadomość o Jego odejściu jest dla mnie dużym ciosem, zawsze gdy odchodzi ktoś bliski pozostaje zadać sobie pytanie – czy to było nieubłagane, dlaczego On, dlaczego w tak młodym wieku, dlaczego……

Na te pytania nie ma odpowiedzi, pozostaje nam tylko głębokie wspomnienie i to szczęście , że mieliśmy możliwość poznać i być przy Nim, przy naszym Robercie.

Żegnaj Przyjacielu, bądź spokojny o swoje rady i polecenia. Będziemy o nich pamiętać i o Tobie.

Zostaniesz w naszych wspomnieniach na zawsze.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.