Wyścigi koni z czasem

Stare tradycje i duże pieniądze. Wielki świat i lokalny koloryt. Rekreacja dla mas i snobistyczna rozrywka elit. Emocje, hazard i zabawa. Tak mogłoby być. Ale z jakiegoś powodu w Polsce wyścigi konne wciąż są na krawędzi przetrwania.

I rrrrrruuszyłyy!!! Ten okrzyk kojarzyć musi chyba każdy, kto choć raz znalazł się na widowni wyścigów konnych na Służewcu. Bomba idzie w górę, konie wyrywają galopem z boksów z maszyny startowej, a spiker relacjonuje przez megafony przebieg gonitwy wciąż z tym samym ogromnym entuzjazmem. I jest to prawdopodobnie jedna z dwóch rzeczy, które przez dekady na warszawskim torze pozostały takie same. Tą drugą jest blask w oku stałych bywalców, gdy konie zbliżają się do linii mety – najlepiej w kolejności obstawionej kwadrans wcześniej przy kasach. Starsi panowie, którzy doskonale pamiętają czasy świetności toru, grają z takim samym napięciem jak kilkadziesiąt lat temu, gdy próbowali tu szczęścia po raz pierwszy.

Czytaj całość na: bloombergbusinessweek.pl

O Autorze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.