Hazardowa mafia korumpuje obiadami

Celnik z Rybnika brał łapówki od członków mafii hazardowej. – Nie tylko pieniądze, lecz także alkohol i obiady – twierdzi prokuratura. Mężczyzna czuł się tak bezkarny, że dał się też skorumpować agentom CBA.

Zgodnie z przepisami od 2009 r. służby celne kontrolują wszystkie punkty zajmujące się hazardem. Celnicy sprawdzają, czy działają legalnie, czy znajdujące się w nich urządzenia zostały zarejestrowane, a prowadzone tam gry odbywają się zgodnie z przepisami. Szczególnym nadzorem objęte są punkty o tak zwanych niskich zakładach. To niewielkie lokale, w których stoi kilka automatów nazywanych potocznie jednorękimi bandytami. Według przepisów jednorazowa wygrana na takim urządzeniu nie może przekroczyć 60 zł, a stawka jednego zakładu 50 gr.

– Przepis przepisem, a życie życiem. Dlatego właściciele takich punktów stosują różne sztuczki, żeby to ominąć i zrobić z tego wielki hazard – mówi jeden z prokuratorów. Najczęściej manipulują więc przy oprogramowaniu maszyn lub do gry używają żetonów, których nominalna wartość wielokrotnie przewyższa dopuszczalne stawki.

Katowickie CBA dowiedziało się, że w Rybniku pracuje Marek H., celnik, który miał przekazywać członkom mafii hazardowej dane o działających w regionie punktach z takimi zakładami (wykorzystywano to do zwalczania konkurencji), uprzedzać o planowanych kontrolach (ubrani po cywilnemu celnicy najczęściej sprawdzają maszyny, grając na nich), a w przypadku namierzenia nieprawidłowości miał wpływać na przebieg prowadzonych przez izbę celną postępowań karnoskarbowych.

Podający się za właściciela punktu z tzw. jednorękimi bandytami agent CBA skontaktował się więc z podejrzewanym o branie łapówek celnikiem i poprosił go o informacje na temat kilku postępowań. – Marek H. nie miał żadnych oporów przed ujawnieniem tych danych – mówi nasz informator.

Agent CBA podczas kilku spotkań przekazał celnikowi łącznie kilka tysięcy złotych łapówek. Każda transakcja została nagrana. Po zatrzymaniu celnik wskazał kilka innych osób związanych z hazardem, które go korumpowały. Gliwicka prokuratura wyliczyła, że mężczyzna brał od nich łapówki od kilku lat.

– I nie były to tylko pieniądze, lecz także butelki drogiego alkoholu oraz co najmniej 20 obiadów – mówi prokurator Michał Szułczyński, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Gliwicach, która zakończyła śledztwo w tej sprawie.

Marek H. przyznał się do brania łapówek i ujawniania danych służbowych. Złożył wniosek o dobrowolne poddanie się karze, chce, aby sąd bez procesu skazał go na trzy lata więzienia w zawieszeniu.

– Ten pan nie pracuje już w naszej formacji, został zwolniony – mówi Aldona Węgrzynowicz, rzeczniczka prasowa Izby Celnej w Katowicach. I dodaje, że od początku roku funkcjonariusze zatrzymali w naszym regionie 170 działających nielegalnie tzw. jednorękich bandytów.

katowice.gazeta.pl

5 thoughts on “Hazardowa mafia korumpuje obiadami

  1. GRECJA obraziła się na hazard( również po nazwijmy to aferze) dzisiaj wylotka z UE. We Włoszech hazard 3 dochodem narodowym.W USA w stanach w których był zakaz wprowadzają hazard. POLSKA cieńko dycha służba zdrowia na 3 przedostatnim państwem przed rumunią i serbią. Budownictwo w zapaści. Tylko gratulować i pukać po pustych głowach.TERAZ ZEGNAJĄ WSZYSTKO NA ZAPAŚĆ FINANSOWĄ W GRECJI. Roztowski już takie bzdety gada

  2. Wierzyć się nie chce, jak ja miałem choćby literówkę w dokumentach to było po weryfikacji, panowie wychodzili a ja czekałem po parę miesięcy na jakąś kartkę??? Jak rozumiem, byłem w tym sorcie na prawo. Po lewej celnicy kupczyli z bogatymi??? Pewnie tak już jest, ale powiem szczerze, przez parę lat nue zauważyłem niczego podejrzanego…

  3. Napiszcie panowie co tam w ETS słychać a nie o pasibrzuchach z urzędu celnego i ile zabrali symulatorów tym dzieci nie nakarmimy !!. Chyba że już nas skreślili i trumna.

  4. Zetony są najlepsze, albo redaktor to fantasta albo CBŚ to debile. Obiady pozostawie bez komentarza.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.