Jak co poniedziałek z GO+Bet!

Nie będzie to tekst o muzyce zespołu Myslovitz, ale w zasadzie tytuł tekstu jest zaczerpnięty od jednego z hitów tej słynnej, mysłowickiej kapeli. O czym więc będzie? O tym, że zakłady sportowe, potocznie zwane „bukmacherką” to nic innego niż właśnie sprzedawanie marzeń i emocji.

Dlaczego więc tak wiele osób ma z tym pewien problem? Dlaczego w krajach takich jak np. Wielka Brytania, obstawianie meczów jest czymś równie normalnym jak wyjście do kościoła, czy do restauracji, a np. w Las Vegas przesiadywanie emerytek i gospodyń domowych w kasynach nie jest niczym niezwykłym? Czym w zasadzie jest zakładanie się i dlaczego w naszym kraju tak powoli idzie odkłamywanie stereotypów związanych z tą formą rozrywki?

Zapraszam do lektury!

– Dzień dobry, tutaj Mariola Kowalska, bank Santander, w czym mogę pomóc?
– Dzień dobry, z tej strony Janusz Kłamczyński, dlaczego pobraliście mi państwo z konta 23 zł w dniu dzisiejszym o godzinie 12:45?
Po standardowej weryfikacji i chwili oczekiwania.
– Panie Januszu, opłata jest pobrana jak najbardziej prawidłowo, z uwagi na fakt, że dokonywał Pan transakcji hazardowej i dlatego bank naliczył Panu opłatę.
– Słucham??? Przecież to są moje pieniądze, nic Wam do tego na co je wydaję!!! Czy jak kupuję w nocnym sklepie wódkę i papierosy to też naliczacie mi opłaty? Nie! Czy jak kupuję niezdrowe jedzenie w fast foodach to naliczacie mi jakieś opłaty? Nie! Skąd więc ta kara?
-Przykro mi, taki mamy regulamin.

Takie rozmowy, mają niestety miejsce regularnie. Oprócz tego, wielu wystawców kart wprowadza specjalne ograniczenia dla transakcji hazardowych, a banki badając analizę zdolności kredytowej klienta uważają, że jeśli „grasz” lub nawet pracujesz w branży bukmacherskiej, to jesteś o wiele mniej wiarygodny, niż ktoś kto przykładowo wydaje połowę wypłaty w sklepie monopolowym. Do tego dochodzą często kąśliwe uwagi od nowo poznanych osób tj. „jak się z tym czujesz, że wpędzasz ludzi w uzależnienie i żyjesz z ich nieszczęścia”. Tak, wciąż zdarzają się osoby, które kojarzą zakłady sportowe z różnego rodzaju gangsterskimi filmami, mafią, szemranym towarzystwem, zadłużaniem się na wszelkie możliwe sposoby i tego typu sprawami.

Te same osoby nie widzą nic złego w piciu alkoholu, paleniu papierosów, spędzaniu życia przed telewizorem, zakupoholizmie i szeregu innych uzależnień. NA SZCZĘŚCIE, od jakiegoś czasu to się zmienia. Powoli, ale jednak. W dużej mierze dzięki nowym technologiom (aktualnie prawie wszyscy grają już tylko w Internecie, a obstawianie kuponów na aplikacji w telefonie nie jest niczym dziwnym). Zakłady stały się też znacznie bardziej transparentne i są postrzegane jako jedno z najważniejszych źródeł sponsorowania polskiego sportu. To dobrze! Osoby pokroju Mariusza Pudzianowskiego, Jerzego Dudka, czy Michała Listkiewicza, pełniące rolę ambasadorów firm bukmacherskich, także robią bardzo dużo dobrego dla wizerunku całej branży.

Czym więc są zakłady sportowe i dlaczego nie ma w nich nic „nieprzyzwoitego?

Myslovitz – „Chłopcy”

Wieczorami chłopcy wychodzą na ulicę
Szukają czegoś co wypełni im czas
Rzucają kamieniami w koła samochodów
I patrzą na spódnice dziewczyn które nie chcą ich znać
Wieczorami chłopcy wychodzą na ulicę
Bo wieczorami nie widać szarości
Nie widać brudnych ulic a latarnie nie świecą
I można udawać że można na spacer pójść
Wieczorami chłopcy wychodzą na ulicę
Marzą o życiu w dalekich krainach
Spoglądając w puste lornetki butelek
Dyskutują o amerykańskich filmach

Te trzy z czterech zwrotek utworu w zasadzie zdaje się wypełniać istotę i sens zakładów bukmacherskich. Serio!

A gdyby tu nieco pozmieniać?

Wieczorami (i nie tylko) chłopcy logują się do GO+Bet
Szukają czegoś co wypełni im czas
Obstawiają mecze na żywo lub prematch
I czekają na bramki, punkty i wygrane

Wieczorami chłopcy logują się do GO+Bet
Bo gdy obstawiają mecze, to nie widać szarości
Nie widać słabego poziomu polskiej Ekstraklasy
I można udawać, że to wszystko pasjonujące mecze!

Wieczorami chłopcy logują się do GO+Bet
Marzą o trafnym przewidywaniu wyników
Oglądając mecze i marząc o tym co zrobią z wygranymi,
Dyskutują o składach, tabelach, statystykach i formie zespołów…

Jak Wam się to podoba?

Wielokrotnie na meczach polskich lig piłkarskich, można spotkać piękne oprawy kibiców, zwanych Ultras. Niejednokrotnie można z pełnym przekonaniem stwierdzić, że gdyby nie atrakcyjna oprawa kibicowska, to czas spędzony na meczu w którym padł wynik 0:0 i drużyny oddały 1,5 celnego strzału na bramkę, byłby czasem straconym! Piłkarze niedostatecznie wyszkoleni technicznie, sromotnie przy tym kopiąc się po czołach, potrafią mieć na wszystko szereg wymówek, bo przecież są już w sierpniu przemęczeni po 4 kolejkach i potwornym 23 stopniowym upale.

Do dzisiaj pamiętam transparent na jednym z meczów 1 ligi polskiej: „To my nadajemy kolorów szarej polskiej piłce! Piłka nożna dla kibiców!”. Czyż identycznie nie działa bukmacherka?

Każdy, najnudniejszy nawet mecz sportowy, czy wydarzenie kulturalne, społeczne, polityczne, mogą stać się hitami na miarę finału Ligi Mistrzów w stylu słynnego meczu Liverpool-AC Milan, z którego wszyscy zapamiętali szaloną pogoń Liverpoolu z wyniku 0:3 na 3:3, a także niezapomniany „Dudek Dance”. Ale czy na pewno musimy tak długo czekać na wyjątkowe emocje? Otóż nie. Wystarczy, że obstawisz jakikolwiek kupon, na dowolną kwotę i już masz emocje! Mogą to być emocje kilku minutowe, kilkugodzinne, kilkudniowe, a czasem i np. całosezonowe jak wtedy gdy pewien kibic Leicester obstawił po kursie 5000, że jego Leicester zostanie mistrzem Anglii! I wygrał! W ekstremalnych przypadkach to mogą być zakłady dające emocje przez wiele lat, jak np. wtedy gdy ojciec Lewisa Hamiltona postawił na swojego syna, gdy ten miał kilka lat, że Lewis zostanie kiedyś mistrzem świata Formuły 1! I został!

Kiedy wszyscy na trybunach umierają z nudów, bo w meczu emocji mniej niż na meczu szachowym, masz szansę to zmienić! Wyciągasz telefon, odpalasz stronę bukmachera i stawiasz np. na to, że w tej połowie padną jeszcze 3 rzuty rożne. Kiedy wszyscy czekają na stuprocentowe okazje i spektakularne strzały, ty możesz cieszyć się z tego, że jedna z drużyn przeprowadza akcję skrzydłem i jest szansa na rzut rożny! Czy to nie jest piękne? Czy nie jest pięknie cieszyć się, że nasz narodowy „zabijaka” Jacek Góralski znów „przyostrzył” i wyłapał „żółtko”? Kupno emocji i rozrywki na żądanie to naprawdę niesamowita moc i magia na miarę Harrego Pottera i Wiedźmina razem wziętych!

Bank sprzedaje pieniądze, lekarz sprzedaje zdrowie, policjant sprzedaje bezpieczeństwo, maszynista sprzedaje transport z punktu A do B, klub fitness sprzedaje formę sportową. Bukmacherzy sprzedają emocje! Przy czym są to emocje, na które gracz (klient) ma ogromny wpływ! Są to emocje poprzedzone intuicją, wiedzą sportową, umiejętnością liczenia, znajomością dyscypliny. Nie jest to więc tylko „podatek od marzeń” niczym w grach liczbowych, gdzie wpływ uczestnika jest praktycznie zerowy, a do gry skłania go często jedynie możliwość wyobrażania sobie przez jeden dzień, co zrobi z górą gotówki wynikającą z kumulacji. Do czasu losowania.

Czy emocje mogą uzależniać? Oczywiście! Jak wszystko! Uzależniać może wiele rzeczy, wszystko jednak jest dla ludzi i w umiarze! Kasia Nosowska pisała, że jest uzależniona od wkładania zakupów do koszyka, bez chęci kupowania😊 Czy jak nie smakuje nam jedzenie w restauracji, to natychmiast kupujemy następne danie za więcej pieniędzy? No nie! Czy jak idziemy do kina i nie spodoba nam się film, to natychmiast kupujemy kolejny bilet, najlepiej na więcej miejsc na sali, w nadziei, że teraz będzie lepszy? No nie! Czy jak dostaniemy mandat za zbyt szybką jazdę, to za chwilę próbujemy się „odkuć” i jedziemy jeszcze szybciej w nadziei, że teraz policja nas nie złapie? No też nie!

Można tak wymieniać długo, ale chodzi jedynie o konkluzje i zrozumienie, że nie powinno się wydawać więcej niż jesteśmy w stanie przeznaczyć na daną rozrywkę, czy przyjemność. Przecież kupując tak wiele rzeczy codziennego użytku, staramy się patrzeć na ceny i skrupulatnie analizować, co nam się opłaca, a co nie. Gdy zaś kupimy paliwo na jednej stacji benzynowej, a za chwilę znajdziemy następną, gdzie było nieco taniej, to już czujemy kłucie w brzuchu, że kurczę daliśmy się oszukać i można było zaoszczędzić. Tak samo można, a nawet należy podejść do zakładów sportowych!

Jeśli możesz przeznaczyć na grę niewiele, to z wielkim prawdopodobieństwem, postawienie nawet minimalnej kwoty 2 złotych dostarczy Ci dawki rozrywki i emocji. Nie mówiąc o tym, że niejeden wygrał na takiej stawce naprawdę pokaźną sumę. Ale czy chodzi tylko o wygraną? Czy nie jest pięknie puścić na weekend, czy cały tydzień jakiegoś przeanalizowanego głęboko tasiemca i trafiać mecze aż do samego końca? Gdzie znajdziemy drugie takie miejsce, żeby za 2 złote bawić się sportem cały tydzień?
Jeśli zaś ktoś ma na koncie miliony, to co w tym złego, że postawi np. na wygraną Reprezentacji Polski kwotę np. 50 tysięcy złotych i otrzyma dawkę emocji skrojoną pod siebie? Czy to jest coś nagannego? Czym to się różni od kupna kolejnego drogiego zegarka, czy samochodu? Chodzi przecież o rozrywkę i swego rodzaju odpoczynek. Odpoczynek od szarości dnia codziennego. Szarości, którą można ukryć nie tylko wychodząc wieczorami na ulicę…

Życzymy pozytywnych emocji,
GO+Bet zakłady sportowe

O Autorze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.