Wiesław Janczyk o walce z jednorękimi bandytami

1 Gwiazdka2 Gwiazdki3 Gwiazdki4 Gwiazdki5 Gwiazdek (1 głosów, średnia: 5,00 z 5)
Rozmiar czcionki:
Print Friendly, PDF & Email

Rozmowa z Wiesławem Janczykiem byłym Ministrem Finansów, prominentnym politykiem PIS z Podkarpacia,  odwołanym ze sprawowania swojego stanowiska w marcu 2018 przez Premiera Morawieckiego.

Boli zamiana miejsca w tak zwanym tramwaju, czyli ławach rządowych, na zwykły fotel sejmowy?

Nie. Bo, jeśli chodzi o komfort siedzenia, obydwa są identyczne. W „tramwaju” czasem bywa nawet ciaśniej niż w ławach sejmowych. Ale, mówiąc poważnie… Jestem przyzwyczajony do tego, że mogę być użyteczny w wielu sytuacjach.

Wraca pan do Komisji Finansów Publicznych.

Tak. Zresztą to z niej poszedłem do ministerstwa.

Trafi pan do komisji śledczej w sprawie wyłudzeń VAT w minionych latach?

Prowadzono ze mną rozmowy dotyczące pracy we wspomnianej komisji. I na tym się skupiam. Przed nami prace nad budżetem państwa na rok 2019. I takim jego skonstruowaniem, które pozwoli skutecznie realizować program PiS.

Będzie pan miał więcej czasu na pracę w okręgu.

Zdecydowanie tak. Bo jako wiceminister pracowałem od poniedziałku do piątku co najmniej po kilkanaście godzin dziennie, by nie powiedzieć, że na pełny zegar. Teraz rzeczywiście mogę się skupić na kierowaniu strukturami w naszym okręgu i bezpośrednimi kontaktami z wyborcami, czego mi, nie ukrywam, w ostatnich latach bardzo brakowało.

Dobrostanu trzeba pilnie doglądać, bo idą wybory samorządowe i parlamentarne.

Dokładnie tak. Ważą się losy, kto będzie rządził w sejmiku, w samorządach. Trzeba się bardzo dobrze przygotować i wygrać. Najlepiej całą pulę. Są wobec nas duże oczekiwania, którym trzeba sprostać. Wiem, że ludzie doceniają naszą ciężką pracę i jej wymierne efekty.

Co pan pozostawił po sobie w szufladach przy Świętokrzyskiej w Warszawie?

Nie Janczyk zostawił, tylko cała drużyna z ministerstwa i rządu PiS zostawiła jako ślad swojej aktywności. Dużo tego jest. Naprawa finansów publicznych w wielu wymiarach. Podniesienie kwoty wolnej od podatku, uszczelnienie podatku VAT. Tylko w 2017 roku dochody z tego tytułu były wyższe o ponad 30 miliardów złotych. Ustawa, dzięki której zniknęły z pejzażu niesławnej pamięci maszyny do gier losowych. W mojej gestii było uszczelnienie podatku akcyzowego w zakresie importu alkoholi – tak zwanych skażonych czy akcyzy od papierosów. Opodatkowanie sklepów wielkopowierzchniowych, o co nadal walczymy w Europejskim Trybunale Sprawiedliwości, odwrócony VAT w budownictwie. Długa jest ta lista. Generalnie, pokazaliśmy, że można szybko i sprawnie naprawić państwo.

Teraz mamy wysyp kolejnych obietnic. Wyprawka szkolna, ulgi w CIT, ulgi w ZUS. Brzmi pięknie. Tylko, czy są na to pieniądze?

W polityce jest oczekiwanie na to, co ma atrybut świeżości. Te propozycje z konwencji są dobrze skrojone i wyważone. Oceniam je jako trafne.

Ale czy realne?

Tak. Nie chcę prezentować wskaźników makroekonomicznych, bo to dość skomplikowane, ale zapewniam, że wszystko jest dobrze przeliczone. Jedna kwota. W 2020 roku chcemy osiągnąć blisko 200 miliardów wpływów z samego VAT-u. Mnie najbardziej cieszą te propozycje prospołeczne i prorodzinne. Oraz te inwestycyjne. Zwłaszcza 5 miliardów na budowę dróg lokalnych. To powinno ucieszyć także osoby z naszego regionu, bo z tych dróg korzystać będziemy wszyscy na co dzień.

Co się obecnie dzieje w sądeckim PiS?

Dobrze się dzieje, nie ma powodów do niepokoju. Ciężko pracujemy i tyle.

A w tle konflikt Ryszarda Nowaka z Piotrem Naimskim, batalie o wyłonienie kandydata na prezydenta Nowego Sącza, wizerunkowy strzał w stopę po sprawie senatora Koguta, listy ze skargami pisane do Jarosława Kaczyńskiego...

Dosyć długo działam w naszej formacji i dokładnie znam temperamenty, jakie uaktywniają się i podnoszą zwłaszcza w zestawieniu z kalendarzem wyborczym.

Budzą się demony?

Raczej narastają oczekiwania, przychodzi do artykułowania w taki czy inny sposób indywidualnych przemyśleń, poglądów. Niektórzy używają do tego mediów, inni piszą listy, inni robią to w zaciszu gabinetów.

A pan?

Wypełniam obowiązki.

Brzmi jak hasło wyborcze senatora Stanisława Koguta: „Inni mówią, a ja robię”.

Pracuję i koncentruję się na faktach. Nie ulegam pokusom i nie spinam się, by obnosić się z tym, co przemyślałem i co moim zdaniem nadaje się na poddanie pod rozwagę gremium decyzyjne partii. Kalendarz wyborczy nie buduje u mnie generalnie stresów. Przypomnę tylko, że cztery lata temu temperatura sporu politycznego była w Sączu o wiele wyższa, rodem z tropików.

Kto będzie kandydatem na prezydenta Sącza?

Osoba kompetentna, uczciwa, merytoryczna z silną kartą zawodową i zaakceptowana przez Komitet Polityczny PiS. Mająca świetny kontakt z mieszkańcami i pomysły na rozwój miasta.

Trąci to wyuczoną formułką.

Ale po co mam dywagować, jak nie ma decyzji? Cierpliwości. Nie chciałbym swoimi deklaracjami kogoś spalić, czy obdarzyć pocałunkiem śmierci. Owszem, na giełdzie pojawia się coraz więcej nazwisk, ale ja trzymam się autodyscypliny, którą sobie sam narzuciłem. Inni niech się wypowiadają, proszę bardzo. Ja muszę poczekać.

Czy zaskoczeniem dla pana był fakt wstąpienia starosty limanowskiego Jana Puchały do WiS Kornela Morawieckiego i porzucenie Jarosława Gowina?

To dobrze, że dołączają do nas nowe ugrupowania, które chcą budować dobrą zmianę, wśród nich partia marszałka-seniora. To, że pozyskuje on na naszym terenie nowe osoby, wydaje się rzeczą oczywistą. Nie będę więc oceniał czy krytykował tego działania.

Grzegorz Biedroń na marszałka sejmiku czy na burmistrza Limanowej?

Grzegorz Biedroń jest już trzy kadencje w sejmiku. W poprzedniej prowadził bardzo dobrze klub radnych PiS. To świetny samorządowiec. Odpowiedź jest więc oczywista.

Jaką telewizję puszczają na Okęciu? Pan walczył o TVP.

Jakąś anglojęzyczną stację. Nie rozumiem tego, bo za granicą promują krajowe media.

Źródło: gazetakrakowska


Otagowano jako

2 Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *