Kopanie kryptowalut coraz bardziej nieopłacalne

Kopanie kryptowalut ma kilka zalet, ale główna i nadrzędna jest prosta: górnicy robią to dla zysku. Ten jednak w ostatnich miesiącach coraz bardziej maleje, a dodatkowo zanosi się na jeszcze gorsze czasy.

Weźmy za przykład coraz popularniejszy blockchain Kadena (KDA). Kiedy Ethereum przejdzie na proof-of-stake, wielu górników myślało o przesiadce na KDA. Głównie dlatego, że koparki ASIC do KDA cechuje wysoka rentowność – a przynajmniej cechowała.

KDA to dobrze zapowiadający się blockchain, na którym powstaje coraz więcej projektów (niedawno premierę miał np. Kaddex). Sam token nie ma jednak dobrej passy, ale wszystkie krypto aktywa od początku roku są na minusie, więc – można powiedzieć – Kadena nie wypada gorzej od innych blockchainów.

Dla górników spadki KDA miały natomiast zaletę, bo oznaczały, że potanieją same sprzęty. Dla przykładu, ciesząca się popularnością koparka KD-BOX Pro marki Goldshell kosztowała nawet 6-8 tys. dol., gdy KDA była wyceniana na ok. 8 dol. Po spadkach wycen KDA spadły też ceny – do 1100 – 1400 dol. za tę koparkę. Podobne obniżki dotknęły innych modeli ASIC, co oznacza, że teoretycznie warto kupić teraz koparkę i uzbroić się w cierpliwość. Jeśli KDA wróciłaby do poprzedniego ATH (obecnie brakuje jej aż 94%!), inwestycja w koparkę szybko by się zwróciła. Dla jasności: obecna cena KDA to 1,56 dol., a ATH wynosił 28,21 dol. i miał miejsce w listopadzie 2021 r.

Na papierze wygląda to dobrze, jeśli wierzymy, że KDA się odbije w 2023 r. Ale są jeszcze dwa inne czynniki, które mają duży wpływ na rentowność koparek.

Kopanie kryptowalut przestaje być opłacalne

Po pierwsze, cena prądu. Od przyszłego roku pojawią się duże podwyżki na rachunkach za prąd. Obecnie, nawet przy niskiej wycenie KDA, koparki generują w skali miesiąca zysk, choć relatywnie mały i na zwrot z inwestycji trzeba czekać wiele miesięcy. Jeśli jednak ktoś traktuje zakup koparki jako inwestycję długoterminową, może jedynie sprzedawać taką ilość, aby pokryć wydatki za prąd, a resztę przechowywać na lepsze czasy, gdy KDA wypracuje wyższe wyceny.

Jeśli jednak rachunki za prąd wzrosną, nagle może się okazać, że będziemy zmuszeni dopłacać do inwestycji w ujęciu miesięcznym. Wówczas niektórzy górnicy mogą być zmuszeni do wyłączenia swoich sprzętów, bo nie będzie ich stać na utrzymanie bieżącej działalności.

Po drugie zaś wiele osób – jeśli nie większość – nie monitoruje parametru o nazwie mining difficulty (tzw. trudność kopania krypto). Obniżki cen za koparki doprowadziły niestety do sytuacji, że wielu górników wręcz rzuciło się do kupowania. Jeśli ktoś kupił dany sprzęt za 8 tys. dol., a teraz jest on za 1,5 tys. dol., to często kupił kilka kolejnych koparek – choćby po to, aby zmniejszyć średnią cenę zakupu. To sprawiło, że trudność kopania ogromnie wzrosła w bardzo krótkim czasie.

Im wyższa trudność kopania, tym bardziej zabezpieczona sieć blockchain, ale też – niestety – ta sama koparka otrzymuje wtedy mniej aktywa. Jeśli więc np. KD-BOX Pro zapewniała 2 KDA na dobę, teraz może to być już ok. 1 KDA.

Nic nie wskazuje na to, aby trudność kopania miała spaść – możemy jedynie po cichu liczyć, że niektórych górników przestanie być stać na opłacanie inwestycji ze względu na zbyt wysokie rachunki za prąd. To jednak w dużym stopniu wróżenie z fusów, tym bardziej że koparki na ogół kupują ludzie zamożni (zdecydowanie nie jest to sprzęt pierwszej czy trzeciej potrzeby).

Źródło: bithub.pl

O Autorze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.